fot. Bartłomiej Jętczak
Solidarność nie musi być tylko reakcją na kryzys. Może stać się codzienną praktyką - sposobem rozwiązywania konfliktów, budowania relacji i szukania dobra wspólnego. Tego właśnie mają się uczyć studenci Solidarity Studies, nowego kierunku Uniwersytetu Gdańskiego, który łączy wiedzę akademicką z praktyką społeczną. O tym, jak kształcić liderów zmiany, dlaczego solidarność wymaga wiedzy i umiejętności rozmawiamy z dr hab. Małgorzatą Obrycką, członkinią zespołu przygotowującego założenia merytoryczne i program studiów Solidarity Studies.
Urszula Abucewicz: - Czy w świecie wojen, kryzysu klimatycznego i rosnącej polaryzacji warto zajmować się solidarnością?
Dr hab. Małgorzata Obrycka: - Współczesne kryzysy pokazują z całą mocą, że to właśnie solidarność może być kluczową odpowiedzią na wiele wyzwań naszych czasów. Dzięki niej możemy konstruować nowatorskie modele edukacyjne i wskazywać alternatywne rozwiązania, które pomogą nam sprawniej odczytywać i rozumieć otaczającą nas rzeczywistość.
Solidarność, rozumiana w ramach Solidarity Studies jako praktyczna forma działania, pozwala spojrzeć na to zjawisko nie tylko w sposób teoretyczny czy historyczny, związany z historią Gdańska i działalnością związku zawodowego. Pojęcie to obejmuje znacznie szerszy zestaw cech, wartości i norm, które niesie ze sobą ten niezwykły fenomen społeczny.
- Skąd pomysł na kierunek zajmujący się solidarnością?
- Pomysł na nowy kierunek Solidarity Studies narodził się w 2024 roku. Jego twórczyni prof. Maria Mendel dostrzegła, że standardowe podejście edukacyjne nie zawsze jest wystarczające, aby odpowiedzieć na nowe wyzwania, jakimi są narastające kryzysy i zmiany w wielu obszarach - społecznym, politycznym, gospodarczym, ekologicznym i etycznym.
Solidarity Studies można określić jako laboratorium budowania wspólnoty i praktycznego wdrażania wartości solidarności. Studia nie koncentrują się wyłącznie na historycznym wymiarze tego pojęcia, związanym z Gdańskiem i ruchem „Solidarność”. Czerpiąc z przeszłości program studiów wykracza poza ten kontekst, patrząc w przyszłość i poszukując nowych odpowiedzi.
Jest to nowatorskie podejście do edukacji organizowanej na poziomie studiów magisterskich, stacjonarnych, odbywających się w języku angielskim, z programem podzielonym na sześć odrębnych modułów. Kierunek ten - prowadzony na Wydziale Nauk Społecznych - otwarty jest na osoby o różnych biografiach edukacyjnych (wymagany jest min. licencjat). Warto podkreślić, że Solidarity Studies uzyskał już akredytację ex ante Polskiej Komisji Akredytacyjnej, potwierdzającą wysoką jakość przygotowanego programu studiów.
fot. Muzeum Historii Polski
- Czy solidarności można się nauczyć?
- Jak najbardziej. Kiedy wspólnie analizujemy bieżące problemy, ich tło historyczne i współczesny kontekst społeczny, zyskujemy szerszy ogląd. Wtedy o wiele łatwiej zrozumieć nam drugiego człowieka, zachodzące procesy i otaczającą nas rzeczywistości. Badania pokazują, że wiele okrutnych i niewłaściwych zachowań bierze się z niewiedzy, dlatego pierwszym filarem Solidarity Studies jest wiedza - zarówno ta dotycząca teoretycznych ujęć solidarności, jak i jej komponentu poznawczego. Drugim filarem są umiejętności. Chcemy spojrzeć na solidarność przez pryzmat umiejętności twórczego reagowania, a także analizowania i syntetyzowania bieżących problemów. Wszystko to ma prowadzić do wypracowywania konstruktywnych oraz inkluzywnych rozwiązań.
Trzecim filarem są kompetencje badawcze. Z jednej strony będziemy rozwijać umiejętności analityczne i metodologiczne, z drugiej zaś przygotowywać do prowadzenia badań. Duży nacisk kładziemy na rozwijanie warsztatu badawczego, obejmującego zarówno badania ilościowe, jakościowe, postjakościowe i mieszane.
Dzięki temu nasi absolwenci będą mogli wykorzystywać zdobyte umiejętności w różnych przestrzeniach zawodowych - od instytucji publicznych i niepublicznych, przez przedsiębiorstwa i organizacje pozarządowe, po szeroki obszar edukacji. Osoby, które będą chciały dalej rozwijać swoje kompetencje naukowe, mogą również kontynuować kształcenie na studiach doktoranckich.
- Jak założenia te przekładają się na program studiów?
- Solidarność to pojęcie wielopłaszczyznowe, które może wydawać się trudne do uchwycenia. Przyjmując edukacyjną perspektywę, możemy wyodrębnić konkretne cechy i ich właściwości, które pozwalają przełożyć zjawisko solidarności na praktyczne działanie.
W ramach Solidarity Studies studenci będą poznawać różnorodne aspekty solidarności w sześciu modułach - po dwa na każdy semestr. Każdy z nich kończy się uzyskaniem mikropoświadczenia.
Pierwszy moduł „Solidarity in General” jest wprowadzeniem w ogólne tło solidarności. Drugi, „Solidarity Economy” koncentruje się na kontekstach związanych z dyskursem ekonomicznym, który również podlega dynamicznym zmianom - od neokapitalizmu czy neoliberalizmu po nowe spojrzenie na konsumpcję. Trzeci moduł „Diverse Solidarity” poświęcony różnorodności i inkluzywności, pozwala poszerzyć perspektywę spojrzenia na świat, wykraczającą poza wymiar wyłącznie ludzki. W ramach „Solidarity, Now!” studenci będą analizować bieżące zjawiska zachodzące w różnych obszarach, diagnozować je i poszukiwać twórczych rozwiązań. „Solidarity Society” koncentruje się na społeczeństwie obywatelskim i etycznym zaangażowaniu społecznym, natomiast ostatnia część programu, „Solidarity Politics”, obejmuje konteksty związane z dyskursem politycznym, który również przenika przestrzeń edukacyjną.
Poza mikropoświadczeniami, czyli cyfrowymi certyfikatami wydawanymi po ukończeniu każdego modułu, nowatorskie podejście widać również w sposobie przygotowania pracy dyplomowej. Projekty realizowane podczas poszczególnych modułów będą składały się na pracę dyplomową, którą student obroni w ostatnim semestrze. Dzięki temu wiedza zdobywana podczas studiów od razu znajduje zastosowanie - studenci nie tylko poznają różne aspekty solidarności, ale także wykorzystają tę wiedzę, przygotowując konkretne projekty i szukając rozwiązań rzeczywistych problemów.
- Co jeszcze wyróżnia ten kierunek?
- Istotnym elementem studiów jest udział polskich oraz międzynarodowych specjalistów i praktyków, a także możliwość współtworzenia projektów badawczych już na etapie kształcenia. Dzięki partnerstwu Europejskiego Centrum Solidarności studenci zyskają wyjątkową przestrzeń do nauki - część zajęć i wykładów będzie realizowana bezpośrednio w murach tej instytucji. ECS to nie tylko miejsce związane z historią „Solidarności” i przemianami demokratycznymi w Gdańsku, ale także przestrzeń współczesnego działania społecznego. Solidarity Studies łączy więc perspektywę akademicką z doświadczeniem praktyków, lokalny kontekst Gdańska z perspektywą międzynarodową, a wiedzę o solidarności z umiejętnością wykorzystywania jej w odpowiedzi na współczesne problemy społeczne, edukacyjne, polityczne, klimatyczne i etyczne.
- Na jednych z zajęć będzie się Pani zajmować kategorią czułości?
- Czułość może odnosić się nie tylko do człowieka, lecz także do przyrody, miast, społeczności oraz otaczających nas wspólnot. Postrzegana jest również jako imperatyw etyczny i formacyjny w procesie transformacji społecznej i ekologicznej. Podczas zajęć „Reassembling the social in living in solidarity: Tender encounters” zwrócimy uwagę na grupy marginalizowane oraz osoby doświadczające wykluczenia. Będziemy poszukiwać mechanizmów przeciwdziałających marginalizacji - zarówno w wymiarze logistycznym i edukacyjnym, jak i w zakresie budowania kapitału społecznego - aby tworzyć praktyczne rozwiązania i rozwijać animację społeczną.
Ważnym elementem zajęć jest humanitaryzm międzygatunkowy i spojrzenie posthumanistyczne. Czułość odnosi się tutaj do relacji międzygatunkowych - do tego, jak dbać o dobro człowieka, jednocześnie uwzględniając dobro innych istot żywych. W sensie teoretycznym „czuła kondycja współistnienia” przełamuje antropocentryzm. Zamiast tradycyjnego humanizmu proponuje nam wspólnotę opartą na symbiozie i głębokiej współzależności. Czułość i solidarność nie oznaczają jednak rezygnacji z własnych potrzeb. Chodzi raczej o znalezienie rozwiązań, które pozwalają uwzględnić interesy różnych stron.
- Czy może Pani podać przykład, jak tak rozumiana solidarność działa w codziennym życiu?
- Dobrym przykładem mogą być sytuacje sąsiedzkie, w których pojawia się konflikt interesów. W takich przypadkach potrzebujemy zarówno empatii, jak i wiedzy oraz racjonalnego podejścia - pozwalają one ustalić fakty i znaleźć rozwiązanie zapewniające bezpieczeństwo oraz komfort wszystkim zainteresowanym. Innym przykładem mogą być kryzysy w społecznościach lokalnych, takie jak nagła potrzeba wsparcia uchodźców czy osób starszych w sąsiedztwie. W takich sytuacjach solidarność oznacza łączenie oddolnej, ludzkiej wrażliwości - zorganizowanej w formie wolontariatu - z systemową wiedzą o tym, jak mądrze pomagać, by nikogo nie wykluczyć. Kolejnym przykładem może być chociażby spór o zagospodarowanie miejskiego parku lub dzikiego terenu zielonego, gdzie ścierają się potrzeby mieszkańców szukających przestrzeni rekreacyjnej z ochroną siedlisk lokalnej fauny. W takich sytuacjach solidarność wymaga poszukiwania kompromisu, który uwzględnia zarówno dobrostan ludzi, jak i prawo zwierząt oraz roślin do współistnienia w tej samej przestrzeni. Oznacza to również codzienne uznanie, że nasz dobrostan jest nierozerwalnie spleciony z kondycją całego, zarówno ludzkiego, jak i wielogatunkowego ekosystemu.
fot. Bartłomiej Jętczak
- Jak w takiej sytuacji rozmawiać, żeby rzeczywiście dojść do solidarnego rozwiązania?
- Według modelu komunikacji zaproponowanego przez Friedemanna Schulza von Thuna, każda wiadomość ma cztery płaszczyzny komunikacyjne: płaszczyznę faktów, ujawniania siebie, relacji i apelu. Warto zacząć od rzetelnego ustalenia faktów - tego, co obiektywnie wiemy o sytuacji. Drugim krokiem jest refleksja nad tym, co poprzez swój komunikat mówimy o sobie i jakie emocje wnosimy w kontakt z drugą stroną. Trzeci wymiar dotyczy samej relacji: zamiast stawiać żądania, odwoływać się do przepisów czy autorytetów, możemy - poprzez szczery dialog i podmiotowe traktowanie - wprost nazwać swoje potrzeby. Wreszcie czwartą płaszczyzną jest apel, czyli jasna, oparta na wzajemnym szacunku prośba skierowana do rozmówcy.
Chodzi o to, aby nasz komunikat dotarł do odbiorcy i prowadził do konkretnego rozwiązania. Takie podejście pokazuje, że solidarność nie jest wyłącznie abstrakcyjną wartością. Wymaga bogatego zestawu umiejętności, kompetencji komunikacyjnych, gotowości do rozmowy i działania. Chodzi o to, aby umieć powiedzieć o swoich potrzebach w sposób, który nie buduje napięcia, a jednocześnie pozwala dojść do rozwiązania uwzględniającego oczekiwania wielu stron. Takie spojrzenie pozwala dostrzegać zależności i poszukiwać rozwiązań wykraczających poza własną perspektywę. Zamiast oceniać sytuację wyłącznie z własnego punktu widzenia, próbujemy zrozumieć jej szerszy kontekst i zastanowić się, jakie rozwiązanie będzie dobre dla wszystkich stron. Solidarność wymaga zarówno uwzględniania dobra innych, jak i pamiętania o własnym komforcie i bezpieczeństwie.
- Czy właśnie takich kompetencji potrzebujemy dzisiaj w życiu społecznym i zawodowym?
- Zdecydowanie tak. Potrzebujemy liderów zmiany - zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym, a także w organizacjach pozarządowych. Punktem odniesienia powinno być rozumienie dobra wspólnego - w kontekście solidarności międzypokoleniowej, jak i partnerskiej współpracy w ramach zespołów pracowniczych.
Absolwenci mogą pełnić rolę liderów, którzy inicjują i wdrażają zmiany, ale także mogą stać się kreatorami własnych przestrzeni zawodowych - od autorskich inicjatyw, po nowatorskie projekty. Tacy liderzy potrafią przekładać skomplikowaną teorię współzależności na codzienne, skuteczne działania budujące trwałe i spójne społeczności.
- My, Polacy, potrafimy jednoczyć się w sytuacjach skrajnych - po śmierci papieża Jana Pawła II czy w obliczu wybuchu wojny w Ukrainie. Problem w tym, że ta solidarność szybko wygasa. Potrzebujemy więc takich osób, które podtrzymywać będą tę wspólnotowość w społeczeństwie?
- W dzisiejszym świecie, pełnym niepewności i dynamicznych zmian, szczególnie ważne staje się wyposażenie człowieka w solidny kompas wartości. Potrzebujemy norm, które budują trwałą wspólnotę i zwracają uwagę nie tylko na bezwzględny zysk, efektywność czy czysty pragmatyzm ekonomiczny, ale przede wszystkim na dobro społeczne. Takie spojrzenie może stać się dla każdego z nas drogowskazem - wskazówką, która pozwoli w trudnych momentach pamiętać o wartości solidarności, o korzyściach, jakie ten fenomen już nam przyniósł oraz o tym, jakie znaczenie może mieć dla nas w przyszłości.
Rekrutacja w ramach Solidarity Studies potrwa do końca września, a najważniejszym źródłem informacji o terminach i wymaganych dokumentach jest Biuro Rekrutacji Uniwersytetu Gdańskiego.
Serdecznie Państwa zapraszamy.
Solidarity Studies: informacje o rekrutacji